6 lutego 2013

119. Anna, 30 lat, Gliwice

Nagość to naturalność. Tak zostaliśmy stworzeni, tak chodziliśmy po ziemi bardzo długo. Tak dalej nosi się wiele ludów, które nie znają sztucznego wytworu, jakim jest cywilizacja i wstyd. Wyzwoliłam się ze wstydu nagości. Akceptacja własnego wyglądu daje mi zadowolenie i chęć używania ciała jako środka wyrazu w rozmaitych projektach. Bo przecież to wszystko, co mamy. Umysł i osobowość, która wyraża się poprzez ciało, nagie bez masek, w prawdzie. I mimo, że chwilami napotykam na pewne jego ograniczenia fizyczne to staram się żyć w harmonii ciała i umysłu. Nie walczę. Akceptuję.

Lubię zabawę kolorami to jak malowanie siebie. Lubię łączenie barw na zasadzie kontrastu lub mocnego akcentu kolorystycznego do stroju. Najlepiej czuję się w ciuchach podkreślających kobiecość – wszelkich sukienkach i spódnicach. Szczególnie letnich, z delikatnych i zwiewnych tkanin, ale czasem także eleganckich, wieczorowych. Oczywiście obuwie na obcasach. Nieodłącznym elementem mojego imagu jest również biżuteria. Często kolorowa, unikatowa, dzwoniąca, wpadająca w oko.

Nie lubię i z trudem toleruję sztywność i formalność. Koszule, marynarki, spodnie na kant to ubrania, których mam najmniej, i w których staram się chodzić jak najrzadziej. Ograniczają ruchy i sprawiają, że zamiast pewniej czuję się jak przysłowiowy „słoń w składzie porcelany”. Także wybór miejsca zatrudnienia uzależniam od dress codu w nim panującego. Nie wytrzymałabym noszenia takiego uniformu przez całą dniówkę, a tym bardziej przez całą załogę firmy. Skoro mamy możliwość wyrażania się także przez strój nie zabierajmy sobie tego.

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

bardzo dobry pomysl eksperymentu fotograficznego. Zycze jak najwiecej chetnych ekserymentowac :)!

tekk pisze...

szkoda, że kolorze nie ma zdjęć, może byśmy mieli okazję zobaczyć to łączenie barw.

btw 'których nam najmniej' < n ma m zamień, laiterówka;)

tekk pisze...

w kolorze*

teraz moja literówka:D

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

Czasem też żałuję, że nie zacząłem tego w kolorze, teraz już za późno.

Dzięki za litrówki ;)

My chyba powinniśmy się "wymienić" wpisami na blogach, ja u Ciebie, Ty u mnie. :)

Q pisze...

Piękna dziewczyna mojej okolicy :)
W pełni zgadzam się z Pani opisem, uwielbiam kolorowe ubrania (oczywiście bez przesady), rozjaśniające codzienność.
Wyzwolenie z ograniczenia własnego ciała, wstydu było najlepszą rzeczą jaką udało mi się osiągnąć w ostatnim okresie mojego istnienia :)

nagistylzycia pisze...

takiemu sposobowi postrzegania nagosci moge bardzo glosno przyklasnac :)Ludzie wyzbyci wstydu maja to szczescie doswiadczenia tego czym jest brak ograniczenia jakim jest (nie)nasze odzienie.

Lech pisze...

pozdrawiam i cieszę się,że tak fajna osoba powiększyła grono uczestników MU. Niech tak się dzieje do końca świata i o jeden dzień dłużej . Kiedyś to będzie pole do badań naukowych socjologów i innych.
I może kiedyś nagość nie będzie czymś kontrowersyjnym, dziwnym tylko normalnym, jak ludzie tu występujący!
Lech 116

Anonimowy pisze...

piękne ciało p.Aniu :)