1 stycznia 2011

63. Małgosia, 31 lat, Trójmiasto

Nagość jest teraz dla mnie czymś wstydliwym, nie bardzo akceptuję swoje ciało i to co się z nim dzieje, nie podoba mi się jak reaguje na zmiany hormonalne, jak zmienia się pod wpływem czasu, jak „jedna czekoladka” odkłada się w postaci „skrzydełek”. Nie podoba mi się, że nie potrafię tego zmienić, zmusić się aby po pędzącym dniu pójść na fitness czy na lodowaty basen. Jedzenie jest jedną z najłatwiej dostępnych przyjemności.

Lubię. Kiedyś uwielbiałam zaczytywać się książkami. Otwierałam książkę i strona po stronie przenosiłam się w inny świat, zupełnie inny niż mój, albo był to odległy kontynent albo ocean i łódka z tygrysem . Żyłam życiem głównego bohatera, oglądałam Macondo oczami kolejnych pokoleń rodziny Buendía, byłam i Ferminą Dazą i Flerentino Arizą, spoglądałam na Moskwiczan oczami Annuszki, która zostawiła dom i rodzinę, aby żyć w metrze. Teraz z braku czasu oglądam „historie obrazkowe” zamknięte w kadrze, prawie z wypiekami na twarzy kartkuję albumy Newtona, oglądam obrazy Saudka, portrety Lindbergha, Avedona, czy modówki Lagerfelda, dokument Cartier-Bresson’a analizując prawie każde zdjęcie

Nie lubię siebie w takiej postaci.

3 komentarze:

zlosnica pisze...

Taka fajna, piękna, kobieca babka, a takie niefajne podejście do siebie.

ThoughtlessALF pisze...

Intrygująca.

tom pisze...

No i "zna" dobrych fotografów!