4 lutego 2011

71. Marianna, 25 lat, Wrocław

Nago. Lubię moje ciało, jest piękne. W pełni je akceptuję, a nawet podziwiam. Podobno mam wszystko, co powinna mieć kobieta. Ale to nie znaczy, że będę je każdemu pokazywać. Mogę rozebrać się na plaży, basenie, w saunie, domu, ogródku. Ale nie koniecznie przed internetową publicznością.
To trochę tak jak z sekretem. Powiedziany nie temu co trzeba, zamienia się w uciążliwą plotkę, nabierając zabarwienia czerwono-brunatnego.

Lubię zieloną herbatę, lody waniliowe, podmuch ciepłego wiatru, odgłos wakacji słyszany wiosną na placach zabaw. A najbardziej lubię swobodę, kiedy nie muszę się martwić sprawami codziennymi, kiedy czas płynie powoli i lekko, nie naznaczając swojej przemijalności.
I tak właśnie czuję się w tej męskiej koszuli. Kobieco i swobodnie. Poza tym taka podobam się mojemu mężczyznie. Dla niego nie muszę się, ani malować, ani stroić w te wszytkie dziwne rzeczy. W uniformy wymagane przez rzeczywistość.

Nie lubię krwistej wątróbki, tłumaczyć się i spóźniać na zajęcia. A najbardziej nie lubię być ograniczana oraz fałszu i obłudy, wśród ludzi, co zakładają maski.
Ten gorset tak mnie właśnie ogranicza. Ściska i uwiera. Do tego stringi, coś okropnego. Śmiem twierdzić, że wymyślili je mężczyźni, po to tylko, by ograniczać nas kobiety. Sami przecież nigdy nie założyliby czegoś podobnego, a nam wmawiają, że to takie ładne. Z której strony? Od strony paska wrzynającego się w d***, czy drutów w ****?

3 komentarze:

Wioletta pisze...

Z tymi stringami to święta racja ;-)

Anonimowy pisze...

Znow modelka ubrana na srodkowym zdjeciu;p

piperyna pisze...

stringi są ok;]