13 lutego 2011

74. Asia, 20 lat, Trójmiasto

Nagość. Nie boję się nagości, jest dla mnie czymś całkowicie naturalnym, nigdy nie utożsamiałam jej z czymś bezwstydnym i perwersyjnym. Dla czego wybrałam słonecznik? Ponieważ to symbol słońca, radości i optymizmu. Symbol beztroski dzieciństwa. Każdy z nas kiedyś bez obawy o konsekwencje mógł sobie latać na golasa, nie gorsząc nikogo w około, kąpiąc się w morzu i opalając na piasku, budując fantastyczne zamki... Niestety z czasem zatracamy tę beztroskę i niewinność, a wpaja się nam że nagość jest czymś złym i grzesznym i wyłącznie kojarzącym się z seksem. Dla mnie nagośc to beztroska, zapach lata, otulająca ciało bryza, słodki zapach kremu do opalania.. Od dzieciństwa wychowywałam się w małym zaciszu na końcu świata, zdala od zgiełku ludzi, daleko do miasta, mieszkając w małej chatce w środku lasu (wiem, brzmi to surrealistycznie ale jest możliwe), opalając się na zacisznym przydomowym podwórku czytając książkę, ciesząc się życiem i mijającą chwilą... Ludzkie ciało jest piękne, każda nasza niedoskonałość nadaje nam indywidualnego charakteru, każdny z nas jest inny, i nic dobrego nam nie da chore podążanie za modą i ideałami, oprócz niepotrzebnej frustracji, katorgi dietami i ciągłego zadręczania się kilogramami. A czy świat nie był by mdły gdyby wszystkie kobiety były idealne?

Lubię. Gdy byłam małą dziewczynką, zawsze pokryjomu obserwowałam moją mamę. Figura idealna – klepsydra, zawsze na wysokich obcasach, niesamowicie kobieca, z pięknie dopracowanym makijażem, zadbanymi, idealnie ułożonymi włosami. Niestety w spadku genetycznym dostałam po niej wyłącznie rysy twarzy. Ten obraz kobiecości nieświadomie we mnie siedzi i do niego dążę. Z faktu że do niskich nie należę ze swoimi 176 cm, zawsze krępowało mnie chodzenie po mieście na wysokich obcasach, ze względu na zamieszanie jakie zawsze wywoływałam swoją osobą. Zdarzają się nieprzyjemne komentarze „Taka wielka a jeszcze szczudła ubiera!” Albo problemy w komunikacji miejskiej i haczenie głową o uchwyty do trzymania. Przełamałam się, do wszystkiego trzeba dojrzeć, teraz nie wyobrażam sobie latania wyłącznie na płaskich butach, a głupie komentarze zbywam szerokim uśmiechem ;) Z faktu, że nie mam talii osy, zawsze ratunkiem były dla mnie gorsety, które zaczęłam zbierać od 1 klasy liceum i stopniowo powiększam swoją kolekcję. W tym stroju czuję się kobieco, pięknie, zmysłowo. Bielizna dodaje mi niesamowitej pewności siebie, sprawia że czuję się niesamowicie seksownie, podkreśla wszystkie wcięcia i miękkie linie sylwetki, pobudzaja męską wyobraźnie. Uwielbiam czuć mocno zasznurowany gorset modelujący talię, kabaretki z pasem do pończoch, rozpuszczone włosy i perfekcyjny makijaż, wraz z wysokiemi obcasami dopełniają całości.

Nie lubię. Nigdy nie byłam osobą władczą, nie lubiłam wybijać się z grupy, przewodzić, rządzić i rozstawiać po kątach, nie „rzucam mięsem”, nie podnoszę głosu, po prostu jestem człowiekiem nastawionym pozytywnie i ciepło do inych ludzi. Nie nawidzę obłudy, nienaturalności i konwenansów narzuconych odgórnie. Biało-czarnego galowego stroju, który kojarzy mi się z nudnymi uroczystościami i (o zgrozo!) z wystąpieniami publicznymi. Mówcą nigdy nie byłam i talentu do tego nie mam. Z reguły, w moim wypadku wszelkie próby zawsze kończą się to tak samo. Próbą utrzymania się w pionie na środku auli pod ostrzałem 60 spojrzeń, albo co gorsza 120! A człowiek prosi w duchu tylko o to żeby mu się ręcę tak nie trzęsły, nogi nie uginały, głos nie załamywał i żeby dotrwał do końca i nie palnął między czasie jakiejś gafy. Uff… udało się kolejna prezentacja z głowy, przetrwałam! Tak samo w kłótniach nigdy nie potrafiłam postawić na swoim, krzyknąć, pokazać komuś gdzie jest jego miejsce, wszystko znosiłam pokornie, uciekając od problemów, potulnie przyznając rację innym. Ale, niestety ludzi dobrych i uległych aż zanadto się wykorzystuje więc powoli uczę się walczyć o swoje i nie kochać tak wszystkich ludzi dookoła ;) Chociaż bardzo topornie mi to idzie.

17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Pierwsze zdjęcie jest po prostu...ach!

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

A mnie się najbardziej podoba środkowe, jest takie inne od wszystkich poprzednich.

Rafaello pisze...

ciekawe, bo w tym białoczarnym stroju ładnie i elegancko wyglądasz - niekoniecznie musisz w nim tylko na akademie chodzić ;)

no i bardzo się - jak widzę - szczęśliwie ułożyło, że 'wpadłaś' w gorsety :) to dopiero kobiecość i elegancja! super!!!

a co do nagości... to podoba mi się tekst o beztrosce i dlatego nie mogę zrozumieć, dlaczego tak wiele kobiet zgala wszystkie włosy ze swojego ciała... pamiętam jak w latach 80 chodziłem do szkół i eleganckie i kobece nauczycielki, które często chodziły w czarnych, opalanych lub naturalnych pończochach/rajstopach miały owłosione nogi i nie wyglądało to ani trochę nieelegancko czy nieestetycznie...

Wioletta pisze...

zdjęcie środkowe rewelacyjne - wow!

Wioletta pisze...

A ze szpilkami mam tak samo - 174 cm wzrostu i nie wyobrażam sobie życia bez szpilek mimo komentarzy typu "po co Ci szpilki, skoro jesteś wysoka?"....szpilki to kwintesencja kobiecości ;-) - pozdrawiam ciepło Asiu!

wanilianna pisze...

nic dodać nić ująć, świetny styl.

Anonimowy pisze...

Bardzo miło się czyta, bardzo fajnie się ogląda. Fakt, że drugie zdjęcie jest kozackie to prawda, ale za to jak Asia super w gorsecie wygląda :)

Anonimowy pisze...

Rafaello to kwestia teraźniejszych wzorców i narzuconej od górnie mody za którą ślepo podążamy, pogoni za byciem coraz młodszą i chudszą i mniej kobiecą czyli uciecha dla pedofilii. Ale nie można też generalizować, można to porównać do zarostu na twarzy. Po prostu po jakimś czasie czujesz potrzebę zgolenia tych włosów. Ja osobiście czuję się bardziej schludnie i czysto jeśli jestem ładnie wydepilowana. Czuję się bardziej zadbana, zmiana naskórka dobrze robi i skóra robi się miększa :)Obojętnie ile razy bym w ciągu dnia nie wzięła prysznica z miesięcznym zarostem czuję się zaniedbana i brudna.

Anonimowy pisze...

Asiu, jestes sliczna!!:D

Anonimowy pisze...

Piękna kobieta z Trójmiasta. Jestem dumny!

Eh, jakoś nie mam szczęścia do kobiet, nie mogę znaleźć żadnej z takim podejściem do życia.

Mały pisze...

Faktycznie środkowe zdjęcie zupełnie inne od poprzednich - niesamowicie przyciąga wzrok :)

Krzysztof Serafiński pisze...

To jakiś fenomen. Oglądam kolejne posty i dochodzę do wniosku że modelki które prezentujesz o wiele lepiej i swobodniej wyglądają nago niż w ubraniu. Świetny blog. Gratuluję.

Anonimowy pisze...

Asiu jesteś piękna i schrupałbym Cię na surowo ze słonecznikiem!
Przemek.

Anonimowy pisze...

Świetnie wyglądasz na każdym z tych zdjęć. Na każdym z nich widać pełnię Twojej kobiecości- zarówno w sexownej bieliźnie czy bez niej jak również w bardziej wyjściowym ubraniu.Po prostu nic dodać nic ująć. Gdy pierwszy raz zobaczyłem Twoje zdjęcia to przyszło mi na myśl tylko jedno- ideał!!!

Czarek

Krzysztof Serafiński pisze...

Asiu nie tylko rysy twarzy odziedziczyłaś po mamie. Masz świetną figurę i nie rezygnuje ze szpilek. Moja żona ma również 176cm w zrostu i rzadko chodzi na płaskim obcasie z czego jestem bardzo zadowolony :)

Jakub Piątek pisze...

o gustach się nie rozmawia :) a Twoje kompleksy mnie dziwią jesteś piękna kobieta z idealną figurą a jak komuś się nie podoba to niech nie patrzą a Ty nie powinnaś się przejmować takim czymś! :)

Poza tym przyznaje otwarcie! Uwielbiam ponad wszystko chude :) szczupłe itp jak zwał tak zwał :)

Anonimowy pisze...

zmyslowa, piekna, kobieca, ujmujaca.... niesamowite cialo.