9 lutego 2011

72. Wioletta, 30 lat, Wrocław

Swojej nagości uczyłam się przez ostatnie kilka lat. Dopiero teraz, gdy skończyłam trzydziestkę, mogę powiedzieć, że lubię swoje ciało i w pełni je akceptuję. Jak zapewne każda kobieta mam do natury żal…dlaczego nie mam tutaj więcej, a tam mniej. Ale stojąc nago przed lustrem częściej się uśmiecham niż krzywię. Akceptacja siebie przychodzi chyba z wiekiem. Jeszcze 10-12 lat temu byłam pełną kompleksów, nieśmiałą osobą, która wstydziła się siebie i bała się swojej nagości. Ukrywałam się za szarymi, bezosobowymi ubraniami i próbowałam zakryć twarz okularami. Teraz odważnie patrzę przed siebie i jestem otwarta – na siebie, ludzi i swoją nagość. Czy taka jest naturalna kolej rzeczy? Nie wiem… pamiętam koleżanki z czasów liceum, które już wtedy prężnie wypinały pierś do przodu, ja tak nie potrafiłam. Może dlatego, że nie miałam jeszcze wtedy co prężyć ;-) (do 19 roku życia byłam wychudzonym patyczakiem o sylwetce chłopczycy).
Teraz z pełną świadomością mogę powiedzieć, że lubię swoje ciało, nie wstydzę się go, a wręcz przeciwnie – staram się eksponować moje atuty. I już nie chowam się za okularami, chyba że różowymi ;-)

Lubię.
Zapewne będę mało oryginalna, jeśli powiem, że lubię ubierać się w to, co eksponuje moją kobiecość. Dlatego też w mojej szafie nie może zabraknąć ołówkowej spódnicy, obcisłych dżinsów czy tradycyjnej „małej czarnej”. Chociaż czytając wypowiedzi w zamieszczonych Uniformach, to większość kobiet pisała właśnie odwrotnie.
Co jeszcze lubię, to dodatki. Nie ruszam się bez korali lub szalika przewiązanego niedbale na szyi albo przynajmniej wpiętej broszki. Diabeł tkwi w szczegółach, dlatego nawet najprostszy i najbardziej klasyczny strój można przyozdobić fajnymi dodatkami. No i kocham szpilki, wyglądam w nich dobrze i tak też się w nich czuję.

Nie cierpię bluz z kapturem, z dwóch powodów. Po pierwsze kojarzą mi się z czasami liceum, gdy byłam nieśmiała i chowałam się w nich. Po drugie, mój mężczyzna nosi je zdecydowanie za często, niezależnie od okazji. Do pracy, na imprezy, nawet, gdy ja jestem ubrana elegancko. Bluzom z kapturem mówię stanowcze NIE!

22 komentarze:

Whinga pisze...

Pani Wioletto, ma pani przecudowną figurę i idealny, kształtny biust!

pinupcandy pisze...

Nareszcie kobieta, która lubi wyglądać kobieco. Dlaczego jest nas tak mało... Gratuluje odwagi. O bluzach z kapturem mogę powiedzieć dokładnie to samo :-)))

Wioletta pisze...

"Pani Wioletto" - eh, czuję się staro ;-)

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

Wioletta, zaraz tam staro :) Dobrze się czujesz, przecież to widać :)

Wioletta pisze...

Jeśli ludzie zwracają się do Ciebie per "Pani" - to już coś znaczy., hehehe...na szczęście czuję się w swoim ciele baaardzo młodo ;p

agnieszka ziętek pisze...

dałaś nadzieję, że może i ja dorosnę do takiego traktowania ciała ;)

pozdrawiam

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

Myślę Agnieszko, że prędzej czy później to nastąpi, przeważnie tak się właśnie dzieje :)

Anonimowy pisze...

może się doczekamy aż sam autor stanie przed obiektywem :P

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

Doczekamy się :)


P.S.
Ludzie, podpisujcie się pod postami, czy to takie trudne?

Wioletta pisze...

Do tego faktycznie trzeba dorosnąć...a przynajmniej ja musiałam, teraz lubię się taką, jaka jestem - czego i Tobie życzę Agnieszko ;-)

Rafaello pisze...

1. aż szkoda że nie ma zdjęcia w czarnej ołówkowej spódnicy i w czarnych pończochach i szpilkach...

2. też żałuję, że zbyt mało jest kobiet które lubią wyglądać ładnie, elegancko i kobieco i którym taki styl nie kojarzy się z "więzami"

Wioletta pisze...

No właśnie ja tego nie rozumiem - kobiecy strój nie zawsze musi być "krępujący",a to że przylega do ciała nie oznacza, że jest niewygodny, a wręcz przeciwnie ;-)

Anonimowy pisze...

siostra niezle ja bym nie miala co tak pokazywac na necie:) same mlode laski widze ....

Wioletta pisze...

siostra - to nie kwestia "pokazywanie się na necie", a raczej przełamania pewnych lęków, kompleksów tkwiących w nas i doświadczenia czegoś nowego, nawiasem mówiąc - niezwykłego ;-)

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

No właśnie "siostra", poza kilkoma wyjątkami same młode laski. Trochę brak nam tu osób dojrzalszych.

Dorota pisze...

Uwielbiam tu zaglądać, mam nadzieje, że kiedyś sama się zdecyduje stanąć przed Pana obiektywem - jeżeli moja nieśmiałość mi pozwoli :)
Pozdrawiam,
Dorota :)

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

Dorota, napisz do mnie na priv :)

Anonimowy pisze...

Skomentuje niestety jako "statystyczny mężczyzna" i "typowy facet" - działa Pani na wyobraźnię :)

Ślicznie:)

Pozdrawiam

Wioletta pisze...

Dziękuję za komplement ;-)

Anonimowy pisze...

szczupła, dość koścista, zero talii i twarz bez komentarza. komentując: Jeansy fajnie leżą!

Anonimowy pisze...

jest Pani najpiękniejszą kobietą na tym blogu, to jest matafizyka!

Anonimowy pisze...

Gratuluję odwagi pokazania się, w końcu w sieci nie brakuje zboków, albo po prostu głupków. Na stronę trafiłem przypadkiem.
Z wypowiedzi i zdjęć wynika, że jest Pani bardzo sympatyczną i otwartą osobą. A i to wpływa na samoocenę. Bardzo przyjemne ciało;) Pozdrawiam serdecznie.
Acha, w bluzie też wygląda Pani dobrze. Kłanaiam się.
Skamandryta