11 lutego 2011

73, Kamil, 36 lat, Wrocław

Nago. Rodzi się wstyd, zgorszenie rośnie. A nieprawda! W związku z moim zajęciem, a powiem, że lubię zdjęcia robić, często przed mym obiektywem nagie przedstawicielki płci przeciwnej stają. I żadna chuć się nie wylęga, pożądanie staje się obce. Tylko natłok myśli – jakie światło, jaka poza, jak jej piękne ciało podkreślić. Tak samo moja nagość, przecież tak wyglądam, to moje ciało, ubierane tylko w celu zabezpieczenia przed klimatem nam niesprzyjającym. Dla mnie nagość jest naturalna, toć przewrotnie, doświadczenia mam wiele. Przytaczając za Freudem „Mundur oznacza w ogóle nagość.”

Lubię.
Słowami Steda „Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz, cudne manowce, cudne manowce, cudne manowce”. Życie jest za krótkie, by tracić czas, stać w miejscu. Trzeba próbować wszystkiego po trochu. Więc staram się żyć pełnią każdego dnia – i to lubię.
Dodatkowo fotografia daje mi niezwykły dar zatrzymywania przeżyć i miejsc, do których czasami ciężko jest wrócić. Dlatego też lubię chwytać ulotność chwili w postaci zdjęcia. A oprócz tego wiele przyziemnych rzeczy mnie uszczęśliwia – ciepła kawa z rana, bliskość narzeczonej, jej szczebiot dziewczęcy nie opuszcza mych myśli ani na chwilę, uśmiechnięty wzrok mego psiska i tysiące innych mgnień w mym życiu tworzących moje szczęśliwe ja.

Nie lubię cwaniactwa, wazeliniarstwa, chamstwa, pośpiechu i zimnej kawy. Rozwijając – brakuje nam ludzkiej solidarności, życzliwości dla osób, które nas otaczają. Dlaczego traktujemy cwaniactwo jako pewnego rodzaju forma zaradności życiowej. Nie mylmy pojęć spryt i cwaniactwo – to drugie odbywa się kosztem innych ludzi, czy też jakości.
Podlizywanie, to zaprzedanie swojej duszy, taka prostytucja psychiki. A przecież nikt się nie przyzna, że jest… (tutaj mam na myśli te słowo zaczerpnięte z łaciny, związane z krzywizną). Dzisiaj na klatce kilkuletni chłopczyk powiedział mi dzień dobry, i drzwi przytrzymał. A, myślę sobie, rodzice go wychowują, sąsiad też człowiek, wręcz istota bliska. To i dzień dobry jest wskazane. Więc na temat chamstwa nie piszę, bo nadzieję mam, że jest w odwrocie. No i coraz więcej kulturalnych osób mnie otacza.
A zimna kawa to powód pośpiechu. I me nielubości są ze sobą splątane. Ale już nowa porcja wody się gotuje…

6 komentarzy:

Wioletta pisze...

świetny uniform!

Dziubecka pisze...

Zaraz, coś mnie tu nie pasuje. Przeca kolega miał wojska nie lubić!

:)

laurunia pisze...

Wojska, ewentualnie jedzenia wojskowego ;)

Panie Arku, natknelam sie na ten blog przez czysty przypadek ale chyba zagoszcze tu na stale. Gratuluje wspanialego konceptu!

Arkadiusz Wojciechowski pisze...

Dziękuję i zapraszam częściej.

Anonimowy pisze...

Bo kolega wojska nie lubi (ale bardziej tego co z armią się dzieje, niż typowej wojaczki), dlatego już w cywilu... A tak, przeszedłem na emeryturkę, i zacząłem robić to co lubię :)
A propos jedzenia wojskowego - to zależy - czasami lepsze, czasami gorsze. Mielonka i grochówka wojskowa - bezcenne. Pozdrawiam.
PS. I zapraszam do Arka - naprawdę przesympatyczny człek z niego...

Anonimowy pisze...

A ja gratuluję koledze odwagi.
Kolega ze ....... ale nie gdańskiej