4 lutego 2010

8. Daria, 20 lat, Wrocław

“Nigdy nie jesteśmy tak bardzo bezbronni wobec cierpienia jak wtedy, gdy kochamy, nigdy tak beznadziejnie nieszczęśliwi jak wtedy, gdy straciliśmy przedmiot miłości.”

Sigmund Freud (1856-1939)


Nagość to bezbronność. Nagość to prawdziwa miłość, gdzie nie ma miejsca na zakrywanie się. Nagość to odkrycie się i pełne oddanie drugiej osobie. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś brutalnie odwróci się od tej Nagości. Gdy utrata przedmiotu miłości doprowadzi do bycia nieszczęśliwym, do rozpaczy. Gdzie pozostanie jednostajny smutek. Zatrzymanie duszy... Ciężko wtedy na nowo się otworzyć. Ciężko na nowo zrzucić z siebie maskę. Pokazać się prawdziwie. Nago. Ale czasem można...


Historia pewnej miłości.
Nie chcę budzić tych wszystkich emocji, które każdego dnia staram się stłamsić i zamknąć, żeby się nie wydostawały na zewnątrz. Rozstaliśmy się już dawno temu... Dlaczego? Nie potrafię dokładnie powiedzieć, ale teraz przynajmniej wiem, że nie była to tylko moja wina. On ma na koncie zdradę mojej osoby. Czuję się fatalnie. Strasznie za Nim tęsknię, nie ma mnie samej, bo... to co miałam w sobie dobrego oddałam J. i teraz niewiele mnie samej pozostało. Dla siebie? Innych? Coś się bezpowrotnie skończyło, pozostaje mi tylko uszanować zaistniałą sytuację. Chyba jakoś mi się to udaje. Bo jest A. Wcześniej?...

Kiedyś sobie gdybałam jak bym się czuła po naszym rozstaniu (jeśli miałoby kiedyś nastąpić) - że będzie bolało i w ogóle. Ale to było nic. Ból okazał się być... niewyobrażalny, momentami nie do zniesienia. Cierpiało całe wnętrze, czasem nawet ciało. Przerywnikami były spazmy i dziki płacz. Czasem mnie się wydaje, że teraz nad tym panuję. W rzeczywistości wmawiam to sobie. Jednak to pomaga. Takie... oszukiwanie samej siebie.

W głowę wciąż wwiercają się wspomnienia - i co najgorsze - tylko te dobre. To jeszcze bardziej rani psychikę, bo budzi świadomość, że tych dobrych chwil już nigdy nie będzie... 
Czasem przychodzi też inny stan - nie ma bólu - pozostaje tylko cicha OBOJĘTNOŚĆ. Na wszystko. NIKT i NIC nie ma znaczenia. Wszystko, co robię staje się ruchami, postępowaniem robota - jest mechaniczne i bezmyślne. Oddycham, bo oddycham - chyba jakaś forma odruchu bezwarunkowego... A życie? (Uwaga, bo to zabrzmi dramatycznie śmiesznie i żałośnie) - Życie się skończyło. Pozostaje wegetacja z pustką w sercu. 

Obiecałam Mu jedną rzecz, z której On sam nie zdaje sobie pewnie sprawy. Napisała Mu jakiś czas temu: "Będę się uśmiechać w swym bólu, jeśli tylko Ty będziesz szczęśliwy". Najważniejsze jest, żeby Jemu się wszystko ułożyło (jakkolwiek to brzmi). I nie jest to takie proste. Myśleć tak. W gruncie rzeczy każdy człowiek jest egoistą. A ja w szczególności.

Właśnie przypomniało mi się jedno z Jego zdań... "Nie potrafię stanąć naprzeciw myślom, że tam w przyszłości może Ciebie nie być ze mną". 
A jednak udało Ci się sprostać tym myślom. Ale mogę o to winić tylko siebie... i znów ból. I emocje.

Dziękuję Ci J. za złamanie życia, za niegasnące uczucie, a Tobie A. za ponowną wiarę w Człowieka.

Lubię. Koszula w kratę (od kiedy tylko pamiętam podbierałam Tacie z szafy różne rodzaje :). Dżinsy. Okulary (niezbędne do czytania książki, gdy się literek do końca nie widzi :). Lektura. Niczego więcej mi do radości nie trzeba. Z taką właśnie „ekipą” ląduję w moim ulubionym fotelu i przenoszę do zupełnie innego świata. Do świata, który wciąga mnie coraz bardziej z każdym zdaniem, stroną, rozdziałem.

Nie lubię. W kuchni zawsze było słychać „zwiąż włosy, nikt nie będzie chciał tego jeść jak Twoje kłaki wpadną do jedzenia” i oczywiście „chcesz mieć wszystkie ciuchy upaprane, fartuch, ale już!” W gruncie rzeczy różnie to było z wykonywaniem tego typu komunikatów, ale w pamięci one siedzą. Do tego dochodzi mój wybitny ANTYtalent do wszelkich zabiegów kulinarnych i efekt gotowy.
Naprawdę nie lubię gotować. Nie lubię i nie umiem. Czego się tknę, zepsuję. Nawet mój kot nie chce jeść moich „specjałów” (niewdzięczny). Niestety z tego też powodu fartuszki kuchenne, już na sam widok, doprowadzają mnie do frustracji. Ale co poradzić? Mój mężczyzna też w kuchni dobry nie jest, a na kogoś odpowiedzialność za obiadki zlecieć musi...

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

najlepsza seria i najlepszy wywiad. ciekawa dziewczyna :]

T-Jack pisze...

Zdecydowanie najlepsze z całego cyklu jak dotąd, poza tym śliczna, urocza modelka, mająca poza ładnym ciałem charakter i "coś do powiedzenia".

Anonimowy pisze...

Niesamowita historia... całkowicie mnie powaliła....

A dziewczyna cudowna :).

Anonimowy pisze...

Właśnie dlatego "to odkrycie się i pełne oddanie drugiej osobie" powinno mieć miejsce tylko w (nierozerwalnym) małżeństwie.

Anonimowy pisze...

Nr 1 jezeli chodzi o obecne uniformy! Historia, ktora wiele mowi, zdjecia ktore porazaja delikatnoscia i niewinnościa... Na mnie zrobily ogromne wrazenie! Super! A co do Darii... Studentka - Kobieta - Pani Domu;) Ideał:)

Alex44 pisze...

Dario - świat się nie skończył, choć pewnie tak wyglądało. I pewnie bolało strasznie.

Ale zostałaś Ty - prawdziwa, piękna, mądra i ciepła kobieta.
Całe życie przed Tobą, a kariera fotomodelki - tym bardziej :)

Piękne - prawdziwe zdjęcia. Szczere, ciepłe, budzące ogromną sympatię. I tylko palant mógł z czegoś takiego zrezygnować :)

Życzę duuuużo więcej takich zdjęć i kogoś, kto zakocha się w Tobie całej - w każdym aspekcie. Tak, jak na to zasługujesz.

I jak to Arek pięknie pokazał...