23 lutego 2010

16. Kinga, 21 lat, Wrocław

Nagość wiąże mi się z codziennością. Codziennie wstajemy, kąpiemy się, ubieramy, rozbieramy. Jest to nieodzowny element naszego życia którego chcąc niechąc się nie pozbędziemy. Rodzimy się z nią i pozostajemy do końca życia. Nagość wiąże mi się również z odkrywaniem tajemnic przed sobą, swoim partnerem i światem. Akceptacja własnej nagości zwiazana jest z brakiem strachu i bezpieczeństwem ze strony innych. Myslę że odpowiedni partner, który kocha bezgranicznie jest w stanie wydobyć z nas pewność siebie płynacą z naszego wnętrza. Nie do końca akceptuję siebie bez ubrania, mam świadomość tego iż moje ciało nie jest doskonałe. Wiadomo, za dużo tu i ówdzie ;) Dlatego staram sie pozować głównie do aktów zakrytych. Akty pozwalaja mi nie tyle na zaakceptowaniu siebie jaką jestem, co na zwrócenie uwagi na to co mam poprawić w swoim ciele. Osobiscie uważam iż całkowita nagość  budzi zbyt wiele dosłownosći, rąbek tajemnicy wzmaga ciekawość i podniecenie.
 
Lubię. Pierwsze skojarzenie jakie nasuwa mi słowo "lubię" to moja praca. Uniform (biały fartuch ochonny) jaki zakładam pozwala mi na robienie czegoś co kocham. Mój zawód pozwala dać popis mojej kreatywności i zdolności manualnych. Jestem technikiem dentystycznym, wykonuję uzupełnienia protetyczne. Moim zadaniem jest, że tak nieskromnie powiem, dawanie ludziom uśmiechu ;) Staram sie wkładać w swoją pracę całe serce tak by ludzie byli zadowoleni. Najprzyjemniejszym momentem jest uśmiech pacjenta wychodzącego z gabietu. Za każdym razem kiedy zakładam fartuch czuję że robię coś pożytecznego, dlatego tak właśnie lubię swój uniform :)
 
Nienawidzę, nie akceptuję. Futro, pierwsze skojarzenia jakie nasuwają mi się na myśl o futrze to krew, morderstwo, cierpienie, śmierć. Czym jest dla mnie futro? Końcowym produktem przemysłowej rzezi niewinnych zwierząt. Bardzo dawno temu dostałam w spadku szal z prawdziwego lisa. Co prawda nigdy go nie noszę, ale ponieważ wciąż leży w mojej szafie chciałam wykorzystać go do zwrócenia uwagi na pewien aspekt. Sama myśl iż jakieś zwierzę przeszło przez falę cierpień, bólu, głodu, zniewolenia zanim trafiło na sklepowe wieszaki sprawia, że przy każdej damie w futrze mam ochotę zapalic znicz. Niestety, mało ludzi zdaje sobie sprawę lub co gorsza nie chce o tym wiedzieć, że takie zwierzątka przechodzą niewyobrażalne cierpienia. Trzymane są w ciasnych klatkach, głodzone, porażane prądem, często obdzierane ze skóry żywcem. Tak powstaje okrycie, które wg. mnie jest wymysłem bogatych egoistów, którzy chcą pochwalić się przed innymi swoim statusem. Ja nie mam zamiaru ubierać się w luksus za cenę cierpienia. Dlatego, mimo iż niepewnie czuję się bez ubrania, wolałabym chodzić nago niż w futrze.

3 komentarze:

Wojtek Sienkiewicz pisze...

Bardzo ładna rzecz. w sensie całości.

dziuraway pisze...

Futra prawdziwe, fuuuu... a fartuszki też lubię, nie wiążą się z moja pracą ale miałam przyjemność dobrze się w nich bawić w laboratorium :)

tekk pisze...

jak będę potrzebowała specjalisty w tej dziedzinie to już wiem do kogo się zgłoszę:)